Zdrowe
i szybkie śniadanie jednocześnie – czy to możliwe? Jasne, że tak! Dla mnie rano
liczy się każda minuta, więc by nie zjadać kanapki w biegu, opracowałam kilka
fajnych rozwiązań.

1) OMLET
Z PŁATKÓW OWSIANYCH
To
zdecydowanie najczęściej wybierana przeze mnie opcja. Generalnie rzecz biorąc,
zwykle preferuję śniadania na ciepło i na słodko. Omlet idealnie spełnia te
kryteria. Jak go przygotowuję? Roztrzepuję w misce jajko (kupuję
„jedynki”-z wolnego wybiegu). Następnie dosypuję ok. 3 łyżki płatków
owsianych, lecz zwykle robię to „na oko”. Czasem używam też
orkiszowych lub mieszanki różnych. Opcjonalnie dosypuję cynamon. Wylewam na
patelnię (gdzie rozgrzałam już masło klarowane lub olej kokosowy) i po paru
minutach przewracam na drugą stronę. Gotowy omlet najczęściej smaruję masłem
orzechowym (lub innym kremem z tego wpisu) i układam plasterki banana. Jak
widzicie, w fazie przygotowania nie dosypuję cukru, ani innego słodzika, gdyż
na końcu i tak omlet smaruję czymś słodkim.
2) PŁATKI JAGLANE NA MLEKU
Jeśli
nie lubicie owsianki, to ta propozycja jest dla niej świetną alternatywą. Sama
nie pamiętam, kiedy ostatnio jadłam tradycyjną owsiankę. Płatki jaglane
całkowicie wkupiły się w moje łaski. Są naturalnie słodsze  i miększe. Gotuję je w proporcji: 1/3
szklanki płatków na 1 szklankę mleka. Po kilku minutach są gotowe. Wystarczy
dodać do nich ulubione ziarenka oraz owoce – suszone lub świeże. W trakcie
gotowania można dorzucić np. ziarna kakaowca, dzięki czemu osiągniemy wersję
kakaową. Jest tu szeroka dowolność, jeśli chodzi o dodatki.
3) OMLET Z PŁATKÓW JAGLANYCH
Inną
opcją na wykorzystanie płatków jaglanych, jest zrobienie z nich takiego a’la
omleta. Tak jak w przypadku owsianego, najpierw roztrzepuję jajko. Następnie
dodaję pół banana i go rozcieram (widelcem lub nawet tą samą trzepaczką) oraz
dosypuję, też zwykle na oko, płatki jaglane – optymalnie będą to 4 łyżki.
Całość przelewam na patelnię i smażę po parę minut z każdej strony. Omlet ten
jest bardzo łagodny w smaku, właśnie za sprawą płatków jaglanych. W ogóle to
nie powinnam go nazywać omletem, a raczej placuszkiem. Posmarowałam go serkiem
pomarańczowym z tego posta.
4) PUDDING Z CHIA
Zakładam,
że słyszeliście już o nasionkach chia. Są one odpowiednikiem naszego siemienia
lnianego. W celu uzyskania puddingu, zalewam wieczorem w słoiku 3 łyżki nasion
jedną szklanką mleka i odstawiam do lodówki. Po kilkunastu minutach potrząsam
ponownie słoikiem, żeby wszystko się dokładnie wymieszało. Następnego dnia rano
mam gotowe śniadanie. Dodaję do niego owoce, np. kiwi, maliny, borówki.
Wspomniałam wcześniej, że wolę ciepłe śniadania, ale gdy wiem, że nie będę mieć
rano w ogóle czasu, propozycja ta jest wybawieniem.

5) PUDDING Z KASZY JAGLANEJ
Tak
jak i poprzedni, ten także przygotowujemy dzień wcześniej i jemy rano na zimno.
Jego wykonanie zajmuje więcej czasu, niż w przypadku pozostałych opcji, ale
naprawdę warto się o niego pokusić. Na początku gotujemy kaszę jaglaną ok.
10-15min. Na jeden woreczek (ale w woreczku nie gotuję) wlewam 2 szklanki wody.
Jeśli kaszę rozgotujecie to nic się nie dzieje, bo po schłodzeniu i tak
miksujemy ją w proporcji: ugotowany jeden woreczek kaszy na 3-4 łyżki wiórków
kokosowych, 1 szklankę mleka i 2 łyżki cukru pudru. Warto w ten sposób
wykorzystać np. kaszę z poprzedniego dnia. Pudding podaję z musem
truskawkowym, który tworzę przez zmiksowanie truskawek i odrobiny cukru. Mniam!
***
Powyżej podałam Wam
3 propozycje do zrobienia rano, których wykonanie zajmuje ok. 5 min. Pozostałe
2 propozycje przygotowujemy dzień wcześniej, dzięki czemu rano już w ogóle nie
tracimy na to czasu.  Ja osobiście polecam
je wszystkie. Moja mama szczególnie upodobała sobie ostatni punkt, lecz w
wersji jako drugie śniadanie.

Omlety mogą się
złamać przy przewracaniu, gdy robimy je z podwójnej porcji. Dlatego
bezpieczniej jest zrobić po 2 mniejsze.

Comments

comments