Na morzem wprawdzie
byłam jesienią zeszłego roku, ale nie publikowałam zdjęć z wyjazdu (oprócz
relacji na bieżąco na Insta). Przeglądając ostatnio album na dysku stwierdziłam
jednak, że zrobiłam sporo ładnych zdjęć i aż szkoda, by się tak marnowały. 

Morze Bałtyckie było
głównym celem road tripu, który zaplanowałam. Wyjeżdżając z Krakowa, pierwszym
stopem była Łódź, następnie Toruń z noclegiem, a kolejnego dnia dojazd do
Władysławowa, które było główną destynacją i bazą wylotową do pozostałych
miast, tj.: Hel, Gdańsk, Sopot. W takiej kolejności też przedstawię Wam moją
fotorelację. Miasta odwiedzane po drodze są podlinkowane do postów, które już
publikowałam. Zaczynam zatem od Władysławowa.
Przemierzając całą Polskę, w końcu dotarliśmy do celu! Jest morze! No dosłownie się zakochałam w tym widoku <3 Ostatni raz nad Bałtykiem byłam w podstawówce, więc już zdążyłam zapomnieć, jak tu jest pięknie. Powyższe zdjęcia zrobione zaraz po przyjeździe. 

Kolejne zdjęcia z następnych kilku dni, zrobione przy okazji zwiedzania.

Zdjęcia z wieży widokowej. Na poniższym widać Hel.

Centrum Władysławowa. Powyżej Aleja Gwiazd Sportu.

W ciągu całego wyjazdu pogoda dopisywała, ale ostatniego dnia zrobiło się naprawdę chłodno. Bez bluzy się nie obeszło.

Jeden dzień wycieczki zarezerwowany był na Hel. I to ten dzień wspominam najmilej, bo widoki zachwyciły mnie jeszcze bardziej. W dalszym ciągu nie mogę się napatrzeć na poniższe zdjęcia. Kolor morza, nieba, piasku… Bajka.

Fokarium nie mogłam sobie odpuścić. Największą atrakcją jest wizyta w porze karmienia. Foki były przesłodkie i przezabawne. Świetnie wytresowane, aportowały zabawki. Po uśmiechach mogę wnioskować, że podobało się zarówno dzieciom, jak i dorosłym.

Obiad z takim widokiem <3 a na talerzu obowiązkowo rybka.

Poniżej latarnia morska. Niestety była awaria i wejście zostało zamknięte. Szkoda, bo widoki byłyby z pewnością piękne.

Celem następnej jednodniowej wycieczki były dwa miasta: Gdańsk i Sopot. Na Gdynię już nie starczyło czasu, ale myślę, że te miasta były bardziej atrakcyjne.
Na pierwszy rzut poszedł Gdańsk. Przywitał nas zachmurzonym niebem, ale ku mojej radości, bardzo szybko się rozpogodziło. Zwiedzanie zaczynamy od Starówki. 

Postanowiłam odwiedzić Muzeum Bursztynu.

Jak na prawdziwą fashionistkę przystało, największą uwagę przykułam do powyższego, bursztynowego wdzianka oraz poniższej, nietuzinkowej biżuterii.

Idąc Długim Pobrzeżem decydujemy się na postój w jednej z restauracji. Tym razem mało regionalna potrawa :)

Komu w drogę, temu czas. Jedziemy więc dalej!

Dojeżdżamy do Sopotu. Kierujemy się na główną ulicę Monte Cassino, gdzie mijamy między innymi Krzywy Domek.

Jeszcze tylko kawa i idziemy na molo!

Jak możecie zauważyć, do mojego outfitu dołącza nowy muszelkowy naszyjnik, kupiony zaraz przed wejściem na molo.

Nie zabrakło oczywiście zdjęć całej stylizacji.
kurtka, T-shirt, spodnie – H&M
torebka – etorebka.pl
buty – DeeZee
Kierujemy się już z powrotem.

I to już koniec całej wyprawy, wracamy do Krakowa. Bye bye morze, do zobaczenia!

Comments

comments