Słońce, morze, palmy… czego chcieć więcej. Zabieram Was dzisiaj na wycieczkę do Hiszpanii! A konkretnie do Alicante i Torrevieja. 20 stopni więcej niż u nas brzmi kusząco, prawda? No to zaczynamy.

Alicante

Prosto z Krakowa, lądujemy w Alicante. To miasto położone na wybrzeżu Costa Blanca. Moje pierwsze odczucia? Jest pełne palm i atmosferą przypomina Walencję, którą odwiedziłam rok temu. Naprawdę można się tu poczuć tak… przytulnie. Zdecydowanie Alicante przypadło mi do gustu. Jednak jeśli chodzi o atrakcje, 2 dni spokojnie wystarczą, by zobaczyć najważniejsze punkty.

Explanada de España – to główny deptak miasta. W moim odczuciu taka fajniejsza La Rambla. Dlaczego fajniejsza? Bo wygląda bardziej pozytywnie i nie jest tak zatłoczona.

Udało mi się dorwać jej fragment w formie magnesu do mojej kolekcji!

INSTAGRAM: @inmarlenasworld

Przy Explanadzie zatrzymałyśmy się na paellę. Będąc w Hiszpanii to obowiązkowe danie!

Explanada jest umiejscowiona tuż obok portu.

Zdjęcia niestety nie są najlepszej jakości, ale do dyspozycji miałam tylko telefon. Jak już Wam pisałam, aparat mi się zepsuł w Bratysławie.

W oddali wzgórze św. Barbary, na które zaraz Was zabieram! Wcześniej jeszcze pochodzimy trochę po mieście.

INSTAGRAM @inmarlenasworld

Ayuntamiento de Alicante, czyli ratusz miasta.

Typowe, hiszpańskie uliczki <3

Powyżej Concatedral de San Nicolás

Dochodzimy do wzgórza z Castillo de Santa Bárbara i zaczynamy wspinaczkę! Już pierwsze widoki zachwycają. Ale najlepsze dopiero przed nami.

Mój dzisiejszy outfit idealnie wpisuje się w hiszpański klimat 🙂

INSTAGRAM @inmarlenasworld

Teraz natomiast czas na plażę!

Playa del Postiguet

Będąc w Hiszpanii warto również wybrać się na słynne Churros. Przez hiszpanów jedzone głównie w porannych godzinach. Przy okazji polecam mieć na uwadze godziny otwarcia kawiarni/restauracji, bo na czas sjesty bardzo często są zamykane.

Chocolateria Valor

Jeśli chodzi o Alicante, to tak naprawdę byłoby na tyle. Oczywiście chodzi o nasze zwiedzanie, bo miasto ma w ofercie jeszcze np. różne muzea, czy drugi zamek (Castillo San Fernando).

Postanowiliśmy, że spędzone niepełne 3 dni w Alicante nam wystarczają (niestety pogoda nam się trochę popsuła, dlatego nie codziennie robiłam zdjęcia) i wolimy zobaczyć jeszcze inne miasta. Obieramy kierunek ->

Torrevieja

Nie jest to wcale takie oczywiste miejsce do odwiedzenia. Położone jest 50 km na południe od Alicante i nazwałabym je raczej miasteczkiem. Dlaczego zatem zdecydowałyśmy się je odwiedzić? A no z uwagi na różowe jezioro! To jedyne takie miejsce w Europie, więc szkoda byłoby nie zobaczyć.

Muszę jednak zaznaczyć, że jeśli przyjeżdżacie do Torrevieja busem… to przygotujcie się na godzinny spacer w kierunku jeziora. Niełatwo też nam było znaleźć „wejście”, ale zaznaczając w mapach Google „Laguna Rosa” dotrzecie dokładnie w to miejsce.

Gdy zobaczyłyśmy je z daleka, poczułyśmy się lekko sfrustrowane bo wcale się różowe nie wydawało, jednak im bliżej jesteśmy, tym bardziej różowe się staje.

Więcej zdjęć nie dodaję, bo nic więcej tam nie ma. Totalna pusta, z racji tego, że jezioro jest miejscem wydobywania soli (zasolenie jak w Morzu Martwym), nie jest turystycznym punktem.

Dlatego pół godzinki na nacieszenie się różowym zabarwieniem i znowu godzinny spacerek z powrotem. Po drodze mijamy drzewa owocowe, jak i piękne wille.

Docieramy do centrum.

Miasteczko ma jeszcze bardziej hiszpański klimat, jest zdecydowanie mniej turystyczne, niż Alicante (które swoją drogą i tak nie jest aż tak turystycznym miejscem, porównując zwłaszcza do Barcelony). Bardzo dobrze się tu czujemy.

A ta ławka zdecydowanie przypomina mi Ciutad de las Artes w Walencji!

INSTAGRAM @inmarlenasworld

Zahaczyłyśmy po drodze jeszcze o plażę i na tym kończymy naszą wycieczkę.

Jednakże to jeszcze nie koniec mojej relacji z Hiszpanii! Niebawem pojawi się drugi post z kolejnych dwóch miejsc! Jeśli śledzicie mnie na Insta to na pewno wiecie o czym mowa 🙂 jeszcze wiele pięknych widoków przed nami <3 póki co zostawiam Was z pierwszą częścią i przesyłam dużo słonka!


Dajcie znać, czy byliście w którymś z tych miejsc!

A może planujecie? Wtedy przyda Wam się mój niezbędnik: