Na wstępie zaznaczę, że jest mi strasznie wstyd. Marnie idzie mi to blogowanie, ale doszłam do wniosku, dlaczego tak się dzieje. Otóż, kiedyś, gdy zakładałam bloga, moją pasją była moda… oczywiście jest nią nadal, ale interesuje mnie też wiele innych rzeczy.
Nie mam już czasu na regularne blogowanie o samej modzie. Robienie sesji ukazujących stylizacje jest naprawdę czasochłonne i wymaga zawsze drugiej osoby – fotografa. Ktoś mógłby mi w tym momencie zarzucić, że dla chcącego nic trudnego i gdybym chciała to mogłabym używać statywu, ale… po prostu nie chcę.Zauważyłam, że blogi, które sama przeglądam, w większości nie są poświęcone tylko i wyłącznie tematyce modowej. Zatem nadszedł czas, bym i ja dzieliła się z czytelnikami „całym” moim życiem, a nie tylko stylizacjami. Jak to wyjdzie w praktyce – nie wiem. Ale te dotychczasowe długie przerwy między postami zdecydowanie mi nie służą, własny blog staje się obcy. Dlatego czas na małą rewolucję, stopniowo będę wprowadzać nowe „działy”. Mam nadzieję, że spodoba Wam się ta zmiana i ze mną zostaniecie 🙂

Ale teraz przejdźmy do sedna dzisiejszego wpisu, mianowicie:
Just do it yourself.
Trochę kreatywności nikomu nie zaszkodzi. I nie tłumacz się, że nie potrafisz. Bo potrafisz! Przy odrobinie chęci i zaangażowania, każdy potrafi. Zwykle nie potrzebne są specjalne zakupy do stworzenia oryginalnych ozdób. Często wystarczają pozornie niepotrzebne rzeczy z domowych zakamarków. DIY, które niedawno wykonałam, to ramki z motywacyjnymi napisami, zdobiące parapet mojego pokoju. Od jakiegoś już czasu stały się one bardzo modne, w wielu sklepach kupimy gotowe, ale zdecydowanie taniej nam jest zrobić je samemu. To bardzo proste, sami zobaczcie:
  1. Kupujemy ramki. Ja swoje nabyłam w PEPCO – 4,99 zł za sztukę! Bardzo polecam udać się do tego sklepu 🙂
  2. Szukamy w internecie, bądź sami stwarzamy grafikę (chociażby w Paintcie – nic prostszego), którą następnie drukujemy i docinamy. Warto również przejrzeć gazety, książki, tam też można znaleźć fajne strony. Ja ostatnio zwróciłam uwagę na napisy motywacyjne w książce Anny Lewandowskiej (swoją drogą, muszę kiedyś zrobić recenzję).
  3. Uzupełniamy ramki i cieszymy się nowym wystrojem.
Jak już jesteśmy w temacie DIY, chciałabym Wam przy okazji pokazać dwa słoiki, które obok ramek zdobią mój parapet.
Pierwszy słoik, a raczej słój, pokazywałam dawno, dawno temu na blogu. Wpis możecie przeczytać TUTAJ. Jak możecie zauważyć, jego wygląd znów nieco zmieniłam.
Drugi słoik powstał niedawno. Wraz z nowym 2015 rokiem postanowiłam odkładać wszystkie pięciozłotówki z portfela właśnie w to miejsce. Celem miały być podróże, małe i duże. Obecnie słoiczek stoi pusty, gdyż w lutym taka mała „podróż” miała miejsce (po prostu wyjazd na narty) –  zabrałam ze sobą dodatkowe, odłożone 50zł – właśnie w pięciozłotówkach. Ostatnio jest mi niestety nie po drodze odkładać pieniądze, ale zmieni się to i znów zacznę napełniać tę moją skarbonkę.
Wykonania słoików chyba tłumaczyć nie muszę, wystarczy je po prostu udekorować wedle gustu. Mi odpowiadają wypełnione piórkami i przewiązane wstążką / sznurkiem. Mogę zwrócić uwagę na zakrętkę mniejszego słoiczka – by bardziej mi pasowała do pokoju, pomalowałam ją srebrną farbą w spreju, którą wykorzystywałam też do innych dodatków z pokoju.