Witajcie kochani! Powiem szczerze, że już nie mogłam się doczekać tego posta. Chciałam Wam poopowiadać co się u mnie dzieje, a wpis podsumowujący cały miesiąc wydaje się być idealnym miejscem na takie informacje.

 

No to zaczynamy:

Na pierwszy rzut idą piękne rośliny, które w maju zaczęły kwitnąć. Zrobiło się tak kolorowo i pachnąco dookoła!

 

 

Skoro pogoda tak nam sprzyja (w tym momencie przymrużam oko na te deszczowe dni) to postanowiłam do swojej szafy wprowadzić trochę wzorów. Więcej zapewne pojawi się w czerwcu, gdy to zaczną się wyprzedaże 🙂

 

 

Na moim Instagramie pojawiła się także kawka i małe słodkości. Drugie zdjęcie podpisałam następująco: „Po pierwszym dniu pracy chyba mi się należy”. Otóż to jest informacja, którą chciałam się z Wami podzielić. Równo w połowie miesiąca zaczęłam pracować w H&M’ie. Pracy miałam szukać dopiero w lipcu, po zaliczeniu sesji, ale wyszło jak wyszło. Szykuje się bardzo ciężki miesiąc przede mną, ale dam radę!

 

Teraz trochę jedzonka. Na pierwszym zdjęciu kolacja, którą zamówiliśmy. Na drugim zaś jedzenie przygotowane przeze mnie. Jest to mój lunchbox, którego wzięłam ze sobą do pracy. W pojemniku znajduje się kasza kuskus z dodatkami (papryka, pieczarki, ogórek, cebula – wymieszane majonezem w niewielkiej ilości) oraz grzanki. Do tego banan, dwie brzoskwinki i smoothie 100% owoców z Biedronki 🙂 Teraz, gdy jednocześnie studiuję i pracuję, takie zestawy posiłkowe są mi niezbędne, codziennie coś ze sobą zabieram.

 

 

Pierwsza i niestety jedyna w tym miesiącu stylizacja na blogu. Bardzo chciałam dodać jeszcze jedne zdjęcia, ale niestety nie miałam ich kiedy zrobić. Mój czas jest teraz bardzo ograniczony, ale postaram się Was nie zaniedbać. Na drugim zdjęciu moje nogi po opalaniu. Pierwsza połowa maja właśnie tak u mnie wyglądała: opalanie, relaksowanie się, po prostu całkowity chill. 15 maja nastąpiła diametralna zmiana, no i się zaczęło.

 

 

Skoro jesteśmy w temacie pierwszych 15 dni maja, to muszę zaznaczyć, że sumiennie wtedy przysiadowałam. Doszłam do 140 przysiadów i niestety na tym się skończyło, wpadłam w wir obowiązków, byłam przemęczona i zaprzestałam. Mimo wszystko jestem z siebie dumna, że dałam radę przez dwa tygodnie. Choć efektów specjalnie nie widzę…
W tym miesiącu dodałam na bloga dwa posty dotyczące zdrowego stylu życia. W jednym z nich krótko zrecenzowałam powyższe książki. Polecam zajrzeć 🙂

 

 

Nie zabrakło oczywiście selfies. Dwie takie mieliście okazję zobaczyć.

 

 

Na sam koniec zostawiłam takie oto piękne, dziewczęce zdjęcia. Na pierwszym notes z motywacyjną okładką, na drugim moje paznokcie hybrydowe.
***
Mam nadzieję, że podsumowanie Wam się spodobało. Jeśli chcecie być ze mną na bieżąco, zapraszam na mój Instagramowy profil:

 

Do następnego, buźki!