Niezwykle malowniczy szlak turystyczny PIERŚCIEŃ KERRY ciągnie się wokół Półwyspu Iveragh, w południowej części Irlandii, co obrazuje poniższa mapka. Jedziecie ze mną na przejażdżkę? Gwarantuję, że widoki będą piękne!
Startujemy z miasta Killarney. To trochę takie nasze Zakopane. W sklepach znajdziemy grube swetry i pocztówki z baranami. Centrum jest urokliwe, tak jak we wszystkich irlandzkich miastach, co wspominałam Wam już w pierwszej części relacji.

 

Nie wiedzieć czemu, Irlandczycy świętują 4. lipca. Przynajmniej w Killarney. Całe centrum zostało hucznie udekorowane na cześć tego święta. Szkoda, że nie przyjechaliśmy tam właśnie wtedy, tylko dwa dni wcześniej. Wiecie, że to dla mnie szczególna data?

 

Znalazł się i czas na szybkie zakupy w Penneys.

Żegnamy miasto i wyruszamy szlakiem.

 

 

Pierwszy przystanek. Mamy ten komfort, że podróżujemy autem i zatrzymujemy się tam, gdzie chcemy.

 

Jest i pierwszy widok na ocean!! Telefon wiernie w ręku, bo dzielnie dla Was snapowałam!

 

Przemierzając kolejne kilometry…

 

 

Docieramy do pierwszej, kamienistej plaży. Nie zatrzymujemy się tam na długo, szukamy czegoś więcej.

 

Zajeżdżamy na parking, który jest równocześnie tarasem widokowym. A jest na co patrzeć!

 

 

 

Ale komu w drogę…

 

 

Ten kolor… po prostu się zakochałam <3

 

 

 

 

To jest zdecydowanie mój ulubiony moment z tej wycieczki. Widok na turkusową wodę w ocenie jest nieziemski.

 

 

 

Tak jak pisałam na Instagramie… na tej plaży to ja mogę zamieszkać.

 

Krajobraz już znacząco się zmienia.

 

Podróż przez tunele. Co najlepsze, nie ma żadnych znaków.

A kto to tu przyszedł?

 

Jedziemy dalej, już niewiele nam zostało. Ale za chwilę znów się zatrzymujemy.

 

 

 

Oczu nie mogę nacieszyć, kocham te zdjęcia.

Kierujemy się już z powrotem do domu. Póki co, jedziemy całkiem przyzwoitą drogą, jednak za chwilę…

 

… trafiamy w takie oto miejsce. Wybierając w GPSie szybką trasę, skracamy sobie drogę jeżdząc dosłownie po górach. Jednak nie ma tego złego… takich widoków z głównej drogi byśmy nie doświadczyli!

 

 

A po drodze dopadł nas jeszcze korek! Taki na 15 min w miejscu. Tego nawigacja nie przewidziała. Ale patrzcie, jak ładnie pozują! 🙂

Niedługo po tym, już bez żadnych specjalnych przypadków, po całym dniu dotarliśmy do domu. To był cudownie spędzony dzień.