Im więcej mam wolnego czasu, tym bardziej czuję się rozleniwiona. Podświadomie wiem, że zostało mi jeszcze sporo czasu na wykonanie wyznaczonych zadań, w efekcie czego nie koncentruję się dostatecznie, ze wszystkim się spóźniam i działam mniej efektywnie. Też tak macie? Trzeba się rozprawić z tym lenistwem. Uwaga, post pisany pod wpływem impulsu, na własnych doświadczeniach!
Podczas wakacji, korzystając z braku zajęć na uczelni, miałam w planach codziennie kilka godzin spędzić na pracy nad blogiem. I faktycznie to robię, ale nie z taką częstotliwością, jak chciałam. Lato już to ma do siebie, że potrafi człowieka rozleniwić. Ale tak łatwo się nie dam! Nie zniosłabym później tego poczucia, że zmarnowałam tyle czasu. Czas zatem wziąć się w garść. Od czego zacząć?

 

1) WYJMUJEMY KOLOROWE KARTKI I DŁUGOPISY

Tak, to jest moja pierwsza rada. Wyznaczanie zadań, priorytetów, celów krótko, czy długoterminowych, wcale nie musi być nudne i męczące. Gdy angażujemy do tego kolorowe gadżety, wszystko staje się prostsze.

 

2) ROBIMY BURZĘ MÓZGÓW

Analizujemy, co tak naprawdę chcemy osiągnąć. Przy użyciu tej techniki, między innymi opracowałam 30 tematów, które chcę poruszyć na blogu, a także spisałam dobre nawyki, które chciałabym wprowadzić w swoje życie. W ten sposób można też rozpisać plan dnia, by znaleźć chwilę na działania, na które dotychczas nie starczało czasu. Możemy też wypisać różne posiłki, by skomponować z nich jadłospis – dzięki temu łatwiej utrzymać dietę. Uważam, że warto wszystko rozpisywać.


3) TWORZYMY PLANSZE

Większość z nas jest wzrokowcami. W momencie, gdy mamy przed oczami kolorowe plansze, na których wszystko jest dokładnie rozpisane, nasz mózg się uspokaja. Jeśli informacje są zapisane na papierze, prościej uwierzyć nam w w fakt spełniania tych czynności.


Mając tak przygotowane wspomagacze, dużo prościej jest się wziąć do działania. W razie spadku motywacji, wystarczy wyciągnąć kartki, przeczytać ponownie i przypomnieć sobie, co jest dla nas ważne. Gdy dopadnie nas brak pomysłów – będą one bezcenne.

Dość snucia marzeń. Długopisy w ręce i do dzieła! 🙂