Zima na Majorce wygląda zgoła inaczej. 15 stopni, pełne słońce, krystaliczna turkusowa woda i palmy… Macie ochotę przenieść się do tej krainy? Ja już się rozmarzyłam i pragnę teleportacji!

Z publikacją tego posta zwlekałam bardzo długo, a będzie chyba najpiękniejszym w historii bloga, tuż obok tego z Walencji i Barcelony – to tam zaczęła się moja hiszpańska przygoda. Zapraszam do nadrobienia poprzednich wpisów i lecimy dalej –>

Instagram @inmarlenasworld

Palma de Mallorca – zwiedzanie

Palma jest stolicą Majorki i jednocześnie największym miastem na Balearach (w skład archipelagu wchodzi jeszcze Minorka, Ibiza, Formentera i Cabrera). Miasto bardzo mi się spodobało, chyba najbardziej ze wszystkich miejsc, które dotychczas odwiedziłam. Choć Walencja była równie urokliwa… coś jest w tej Hiszpanii 😉

W Palmie znalazłyśmy nocleg przez Airbnb. Trafiłyśmy na przemiłych hostów, którzy podwieźli nas do centrum i wysadzili w miejscu, które uznali za najlepsze na start zwiedzania. A więc w drogę:

Już sama ilośc palm robi wrażenie. Nawet bez specjalnego planu zwiedzania nie jest trudno odkryć różne, piękne miejsca. Ale udajemy się w kierunku największego zabytku, a mianowicie Catedral de Mallorca.

Jest nieziemska! Jeszcze nieraz zobaczycie ją na zdjęciach, bo zawsze widać ją ponad miasto.

Instagram @inmarlenasworld

Chciałoby się od razu zostać na plaży i nacieszyć promieniami słońca, jednak pierwszy dzień postanawiamy przeznaczyć tylko na zwiedzanie. Udajemy się w kierunku portu.

Zatrzymałyśmy się jeszcze na chwilę L’Artista Pizzeria Napoletana – rzecz jasna na pizzę i stwierdzam, że była to jedna z dwóch najlepszych, jakie jadłam (druga w Budapeszcie).

Podczas zwiedzania nowego miejsca zawszę lubię widzieć miasto z góry. W Palmie jest świetna okazja do tego ze wzgórza Bellver. Także wychodzimy!

Po drodze mijamy same urokliwe uliczki.

Na wzgórzu znajduje się Castell de Bellver. Warto się na chwilę zatrzymać i napić café con leche w kawiarni obok 🙂

Po nacieszeniu oczu pięknymi widokami, schodzimy w dół i kierujemy się do centrum.

Przypadkiem spotkałyśmy polską restaurację! Zawsze niesamowicie mnie cieszy napotkanie polskich akcentów.

Cały czas poruszamy się pieszo. Mijamy kanał Torrent de Sa Riera.

Idziemy przez dzielnicę Santa Catalina.

Docieramy do centrum, do ulicy La Rambla. Zdążyło się trochę ściemnić, przez co zapalone dekoracje świąteczne pięknie ozdobiły ulice.

Església de Sant Miquel

Na tym kończymy pierwsyz dzień naszej wycieczki. Został już tylko drugi – i zaczynamy go od spaceru przez Parc de Kristian Krekovic.

Teraz już upragniony kierunek plaża!

Idziemy w kierunku Passeig Portitxol, tuż obok którego jest idealny punkt do zdjęć.

Instagram @inmarlenasworld

I teraz trochę pospamuję, ale po prostu kocham te zdjęcia! Przeskakujemy barierki i robimy sesję z prawdziwego zdarzenia 😀

No i w końcu playa! <3

Muszelki przywiozłam oczywiście na pamiątkę!

Jako, że to Majorka, to jakoś specjalnie nie hamowałam się przy ilości wybieranych zdjęć do posta. A to relacja z zaledwie 2 dni. Co będzie, jak wrócę na zwiedzanie całej wyspy? A wrócę na pewno, bo jak już wiecie po tytule, zakochałam się w jej klimacie 🙂

I na koniec moje tradycyjne pytanie, czy byliście na Majorce? Planujecie? Czy może narobiłam Wam smaka tym wpisem?