Już za moment koniec 2017 roku! Siódemka miała wskazywać na szczęście, ale coś nie do końca magia zadziałała. Może za bardzo polegałam na losie, a nie wzięłam spraw we własne ręce? Czas się nad tym zastanowić, wyciągnąć wnioski i rozplanować nadchodzący rok. Chodźcie, zapraszam Was do wspólnego działania!

To jak, szybko przeleciał Wam ten rok? Zapewne większość osób kiwnie przytakująco. A ja muszę przyznać, że mi wręcz przeciwnie, dłużył się niemiłosiernie. Był najbardziej pokręconym rokiem w moim życiu. Bardzo dużo się wydarzyło, dostałam prawdziwą lekcję życia, i to w kilku aspektach. Celowo nie piszę, że był najgorszy, ponieważ ze wszystkich negatywnych spraw staram się wyciągnąć wnioski. Każda sytuacja nas czegoś uczy, o ile poprawnie ją przeanalizujemy.

Jak podsumować miniony rok?

Siadam przy stole z notesem i zaczynam przypominać sobie wydarzenia z minionego roku w podziale kwartalnym – taki najbardziej mi odpowiada, choć jest to sprawa dosyć indywidualna. Dzielę swoje życie na 3 najbardziej podstawowe filary:

  • życie osobiste (rodzina, przyjaciele, związek, zdrowie, rozrywka)
  • studia (rozwój osobisty, hobby)
  • działalność blogowa (kariera, praca)

W nawiasach zapisałam odpowiedniki, którym Wy możecie dać swoje własne nazwy (u mnie ciężko konkretnie rozdzielić studia i bloga, ponieważ poniekąd się zazębiają, obydwa są rozwojowe, wpływają na moją karierę). Następnie, każdemu filarowi przyporządkowuję najważniejsze wydarzenia.

Przy Q1 nasuwają mi się negatywne wspomnienia. Życie osobiste – wielki zawód. Studia – sesja pozytywnie zaliczona. Blog – bardzo słabo.

Q2 był najlepszym kwartałem tego roku. Życie osobiste zdecydowanie odżyło. Studia – bardzo dobrze, obroniłam licencjat. Blog – zwiększona aktywność.

Q3 to czas spędzony w Irlandii. Czas dla mnie bardzo ciężki, który odcisnął piętno. Życie osobiste – bardzo niski poziom. Na miejsce studiów wskoczyła praca – lekcja pokory. Blog – znów słabo.

Q4 określam jako takie 50/50. Życie osobiste – pozytywne zaskoczenia, ale i rozczarowania. Studia – pozytywny come back po Irlandii. Blog – reaktywacja, zdecydowanie na dobrej drodze.

Nie chciałam się dzielić szczegółami, obszerniej zapiszę je sobie w swoim notesie, zrobię dokładną analizę każdego aspektu, tutaj natomiast naszkicowałam zarys. W ten sam sposób możecie przeanalizować swoje minione miesiące.

Oczywiście, w tym roku spotkało mnie też dużo miłych rzeczy, nie chcę żebyście myśleli, że przeżywałam istne męki. Odwiedziłam wiele nowych miejsc, spróbowałam wiele nowych rzeczy, zawarłam i odbudowałam przyjaźnie, nauczyłam się bardziej doceniać to, co mam i cieszyć się z małych rzeczy. Powyższe podsumowanie jest bardzo schematyczne, skupiam się na gorszych rzeczach, które wymagają poprawy, ale jednocześnie wiem, co chcę kontynuować.

Jak wyciągnąć wnioski?

Po pierwsze, przemyśleć wszystkie swoje zachowania, dostrzec zależności. Przykładowo, gdy u mnie sypie się życie osobiste, zwykle też cierpi na tym działalność blogowa. Studia były względnie neutralne, ale to też chcę zmienić – muszę przykuć zdecydowanie większą uwagę do literatury zawodowej, ponieważ w tym roku nie przeczytałam wielu książek. Ponadto, chcę oddzielić wcześniej wspomnianą zależność: życie osobiste – blog. Już nad tym pracuję i przez ostani miesiąc widoczne były tego efekty. W sprawach osobistych chcę podchodzić z mniejszą ufnością do ludzi i cieszyć się osobami, które mam w swoim życiu. Podsumowując, chcę po prostu poukładać swoje życie, być panią własnego losu, ale jednocześnie mieć na uwadze to, co podsuwa mi życie.

Jak ułożyć plany na nowy rok?

Podobnie, jak wyżej, dzielę rok na 4 kwartały. Wtedy łatwiej jest mi ogarnąć przestrzeń czasową, rozłożyć większe plany na mniejsze.

Z podsumowania wiem, w których aspektach chcę się poprawić, co nowego wprowadzić w życie. Rozpisuję szczegółowo strategię blogową, nowe projekty, kolejne podróże. Dzięki temu, że planuję kwartalnie, nie odkładam planów na nieokreśloną przyszłość, mam wszystko pod kontrolą. Kluczowe jednak jest tego rozpisanie, bo czego nie zapiszemy, to nam umyka.

Zaczynam analizować stały schemat mojego roku, czyli już wiem, że styczeń i czerwiec muszę poświęcić w 100% na studia, ponieważ wypada wtedy gorący okres sesji. Wiem też, że Q3 definiuje wakacje, zatem studia zostają wyeliminowane, a swój czas mogę poświęcić na pracę. Jednak na szczegółowe planowanie wszystkich kwartałów jest jeszcze dla mnie za wcześnie, póki co rozpisuję dokładny plan na Q1, a na pozostałe ogólny zarys. Kartki z mojego organizera nigdzie się nie wybierają, więc jeszcze do nich wrócę – po zakończeniu jednego kwartału mogę przysiąść do wyznaczania celów na kolejny, następnie rozbijania ich na mniejsze cele miesięczne i w końcu na zadania tygodniowe (o całym systemie mojej organizacji będzie osobny post).

Zapisuję też tzw. postanowienia, czyli generalne nawyki, które chcę wprowadzić, np. oglądanie jednego szkolenia / webinaru tygodniowo. Jednak nie ograniczam się tylko i wyłącznie do takich postanowień, ponieważ je najłatwiej porzucić – i tak też zwykle się dzieje. Ile razy mówiłeś sobie, że od stycznia zaczynasz chodzić na siłownię? Dlatego też, bardziej efektywne jest stawianie sobie celów, oczywiście możliwych do wykonania, rozłożonych w czasie, dokładnie sprecyzowanych. Trzeba realnie spojrzeć na sytuację, nie przeceniać swoich możliwości, ale jednocześnie doceniać swoje predyspozycje.


Namawiam Was do podjęcia tego rozwojowego zadania, jakim jest podsumowanie roku i wyznaczenie nowych planów. Kiedyś w ogóle nie przykładałam wagi do takich spraw, ale w tym roku bardzo zainteresowałam się taką coachingową tematyką.

Myślę, że tym osobistym wpisem nieco zacieśniłam z Wami więzy. Możecie zauważyć, że moje życie wcale nie jest tak idealne, na jakie wygląda. Szczególnie na Instagramie 😉

Chyba już trochę zapomniałam, jak to jest ponieść się fali stukania w klawiaturę. Będę jeszcze do tego wracać, a tymczasem życzę Wam wszystkiego, co najlepsze w Nowym Roku! Jesteście najlepszymi obserwatorami na świecie <3