2 miasta w 2 dni? Czemu nie! Przedstawiam Wam dziś idealny pomysł na aktywny weekend. Szczególnie dla osób mieszkających na południu Polski, jest to super opcja na roadtrip. Jak ja to rozegrałam? Zapraszam do lektury.

W piątek wieczorem przyjazd do Bratysławy, która będzie bazą wypadową. Już w sobotę rano udajemy się do Wiednia, gdzie spędzamy cały dzień i wieczorem wracamy z powrotem. Na Bratysławę zostaje nam prawie cała niedziela, pod wieczór powrót do Krakowa.

Dlaczego taki pomysł na spędzenie weekendu?

Bratysława była głównym punktem podróży, jednak jeden dzień w zupełności wystarczy, by zobaczyć wszystkie atrakcje. Dlatego postanowiłam przy okazji zwiedzić trochę Wiednia – wszystkiego oczywiście nie jest się w stanie zobaczyć w jeden dzień. Na pewno tam jeszcze wrócę 🙂

No to zaczynamy!

Wiedeń

Był na mojej liście już od dawna. Jest dużym miastem pełnym niesamowitej architektury, której nie sposób się nadziwić. Na każdym kroku czeka na nas jakiś budynek/zabytek, trzeba się rozglądać.

Trafiliśmy niestety na zachmurzony i bardzo chłodny dzień, więc nie sposób było spacerować po całym mieście. W większości centrum jest odhaczone, a pozostałe części zostają do nadrobienia następnym razem.

Zaczynamy od Stephansplatz i charakterystycznego punktu Wiednia – katedry św. Szczepana.

Z Instagramowym filtrem zdecydowanie lepiej prezentuje się w taką pogodę:

Prawda? Dalej idzemy w kierunku Petersplatz:

Kolejnym punktem jest Michaelerplatz i znajdujący się na nim przepiękny Hofburg:

Wielkim pusem jest to, że wszystkie budynki znajdują się relatywnie bisko, tak, że możliwe jest zwiedzanie spacerkiem (nawiasem mówiąc, dopiero po przyjeździe zdałam sobie sprawę, ile z nich i tak ominęliśmy).

Poniżej Austriacka Biblioteka Narodowa:

Następnie: Albertina Museum

Idąc dalej, docieramy do Bruggarten:

Tuż obok Schmetterling Haus znajduje się restauracja Palmenhaus, która w środku wygląda jak ogród botaniczny! Idealne miejsce na kawkę 🙂

Po zagrzaniu się idziemy dalej. Tuż obok Welt Museum:

Dalej Maria-Theresien Platz:

Następne na trasie zwiedzania są MuseumsQuartier i mumok:

Przy okazji znajdujemy świetne miejsce do fotek:

Udajemy się w kierunku Ratusza…

I docieramy. Oto i on! Rathaus:

Na przeciwko znajdujemy jeszcze Brugtheater

oraz Parlament

I na tym kończymy zwiedzanie Wiednia, bo umieramy z zimna! Zatrzymujemy się jeszcze na obowiązkowego sznycla (weszliśmy do całkiem przypadkowego miejsca po drodze, było w porządku, lecz bez rewelacji, dlatego go tutaj nie polecam) i w międzyczasie robi się już późno. Tak, że niestety Belveder, którego bardzo chciałam zobaczyć (oraz Schönbrunn), jest już zamknięty.

Bratysława

Nie nazwałabym jej miastem. Ani tym bardziej stolicą. Dla mnie ma raczej klimat miasteczka. Niemniej jednak, jest bardzo urocza, ulice starego miasta są przytulne, a napisy w języku słowackim brzmią zabawnie.

Zaczynamy od jednego, jedynego zdjęcia (z widokiem na Nowy Most i Katedrę św. Marcina) zrobionego nocą… ponieważ parę minut później się przewróciłam, a wraz ze mną aparat [*]. Tak więc cała reszta zdjęć robiona była już telefonem. Teraz żyję tylko nadzieją, że przed moim kolejnym wyjazdem (za tydzień) aparat wróci z naprawy.

Nie bardzo byłam w nastroju na dalsze foty po tej nieszczęsnej akcji, więc zwiedzanie zaczynamy od kolejnego dnia rano.

Z czym kojarzy mi się Bratysława? Z pustymi ulicami. Zwróćcie uwagę, jak mało ludzi przewija się na zdjęciach. W ciągu dnia, podczas zwiedzania – jest to plus, jednak jeśli interesuje kogoś nocne życie to bardziej zapraszałabym do Krakowa.

Zanim na dobre zaczniemy spacerować po mieście, zatrzymujemy się na małe śniadanko. Bardzo polecam Urban House.

Hviezdoslavovo námestie – plac, który według mnie jest jednym z ładniejszych miejsc w Bratysławie. Znajduje się na nim Słowacki Teatr Narodowy.

Z drugiej strony placu mamy widok na Most SNP z restauracją UFO – chyba najbardziej kontrowersyjnym miejscem w Bratysławie. Żałuję, że nie nie wyjechaliśmy na górę na kolację, bo widoki (zwłaszcza nocą) byłyby przepiękne.

Naprawdę nie wiem, jak to się stało, ale… nie mam zdjęć Zamku Bratysławskiego z oddali. Przejeżdżając przez most, raz nagrałam krótkie wideo, ale zdjęć zero.

Tutaj za drzewem się chowa właśnie Bratislavský hrad.

A tak już prezentuje się z bliska:

Widoki ze wzgórza:

Dalej udajemy się na Stare Miasto. Mijamy Katedrę św. Marcina

W tej bramie poniżej znajdowało się nasze Airbnb! Idealnie w samym centrum (ulica Panská). Jeśli szukacie noclegów, to zapraszam do odebrania 26 euro na pierwszą podróż.

-> WIĘCEJ O TANIM PODRÓŻOWANIU

Bratysława słynie z pomników/rzeźb, które można napotkać podczas spacerowania. Jednym z najpopularniejszych jest kanalarz Čumil (Man at work):

Schöner Naci (czyli piękny Ignacy):

Niżej oparty o ławkę żołnierz napoleoński:

A to nie wszystkie. Bratysława jeszcze wieloma może Was zaskoczyć.

Docieramy na Main Square: Hlavné námestie, na którym znajduje się Fontanna Maksymiliana oraz Stará radnica.

Kolejnym ważnym punktem jest Michalská brána, w przejściu której znajduje się kompas, na którym rozpisane są odległości do poszczególnych miast.

Jeszcze parę zdjęć uroczych uliczek:

I czeka nas ostatnia atrakcja, czyli niebieski kościół! Modrý kostolík:

I szczerze to jest chyba mój ulubiony punkt tego miasta! Jest taki bajkowy, że skradł moje serce 🙂


Jak widzicie, na zwiedzanie Bratysławy nam się trafiła świetna pogoda, przez co Wiedeń wypada trochę szaro-buro, bez wyrazu… jednak to właśnie tam na pewno jeszcze wrócę.

Jak Wasze wrażenia po mojej relacji? A może odwiedziliście już te miasta?