Kwiecień plecień, bo przeplata… Nie w tym roku! Cały ten miesiąc to prawdziwe lato, z czego się niesamowicie cieszę. Piękna pogoda zdecydowanie naładowała moje baterie, aż chce się żyć 🙂 kwiecień wspominam bardzo dobrze i bardzo aktywnie.

CZUJĘ SIĘ pozytywnie nastawiona do codzienności. I to wszystko dzięki wakacyjnej pogodzie! Uwielbiam Kraków, gdy tętni życiem i mogłabym spędzać na zewnątrz całe dni. Zwłaszcza na rowerze <3 w tym sezonie planuję dużo wycieczek po mieście.

CHCIAŁABYM uporać się ze wszystkimi zaległościami. Ogólnie jestem dość surowa dla samej siebie, dlatego też zawsze mam dużo różnych rzeczy do zrobienia. Niestety zwykle za dużo i borykam się z wieloma niewykonanymi zadaniami. Ale wraz z piękną pogodą, mogę spakować laptopa i wyruszyć z „pracą” nad Wisłę. Zmiana otoczenia zwykle bardzo pozytywnie wpływa na efektywność.

JESTEM WDZIĘCZNA ZA to, że mieszkam w Krakowie i mogę na co dzień cieszyć się urokami tego miasta. Nie wyobrażam sobie mieszkać gdzie indziej 🙂

 

CIESZĘ SIĘ, że mam wyklarowany obraz swojej osoby – mam cele, wiem co chcę osiągnąć. Idzie mi to raz lepiej, raz gorzej, ale teraz czuję, że jestem na fali.

POTRZEBUJĘ większej samokontroli, by w końcu trzymać się swojego planu godzinowego dnia, a nie robić co chcę, kiedy mi się podoba, bo w ten sposób ciężko się zorganizować. Wiem, że nowy plan wniesie wiele dobrego. Najtrudniej mi jednak przestawić się na wcześniejsze wstawanie, szczególnie, gdy mam wolne.

CZYTAM trzy książki na raz. Tego jeszcze nie było. Nigdy nie zaczynam nowej książki dopóki nie skończę aktualnej, ale tak jakoś wyszło. Najciekawszą pozycją jest #GIRLBOSS, którą czytam po angielsku (w polskiej wersji #SZEFOWA) i idzie mi całkiem nieźle, jest napisana dość przystępnym językiem. W międzyczasie obejrzałam ponownie cały serial Girlboss na Netflixie i szczerze go uwielbiam. Mam nadzieję, że nadejdzie drugi sezon.

 

SŁUCHAM tak jak i w marcu – Taconafide. Poza tym jakoś kwiecień nie był wyjątkowo muzycznym miesiącem dla mnie. Może dlatego, że częściej w tle włączałam jakiś serial bądź lekcję hiszpańskiego niż muzykę.

OGLĄDAM codziennie kolejne odcinki seriali. Pomału zaczynam się czuć uzależniona (i dlatego nie lubię zaczynać nowego serialu – zawsze tak się to kończy). Po pierwsze, jak już wspomniałam – Girlboss, który uwielbiam. Gdy już go skończyłam, zaczęłam sprawdzać kilka innych, zupełnie różnych seriali, ale po odcinkach pilotażowych nie byłam specjalnie zainteresowana. Może polecicie mi coś?

Teraz, aż wstyd się przyznać, ale oglądam Awkward, który był jednym z moich ulubionych, kiedy jeszcze chodziłam do liceum. Tym razem oglądam go jedynie dla luźnego języka/slangu, który jest tam intensywnie używany. Taki jest też mój cel oglądania tych wszystkich seriali – podszlifowanie takiego codziennego języka (oglądam je w języku angielskim + z napisami po angielsku, jeśli są dostępne).

Gossip Girl już oglądałam dwa razy, więc chyba sobie opuszczę kolejną powtórkę, ale wciąż bezkonkurencyjnie jest on moim numerem jeden.

Zastanawiam się jednak nad klasykami, jakimi są dla mnie: Prison Break (i zaskakujący 5. sezon z zeszłego roku) oraz Lost.

 

CZEKAM NA to, co przyniesie mi los w tym miesiącu. Wyjątkowo niczego nie planuję (oprócz moich małych celów) i chcę cieszyć się codziennością, czerpać ile się da z tej pięknej pogody.


A jeśli w kwietniu nie byliście na bieżąco, to podrzucam linki do opublikowanych postów: