Marzec był dla mnie bardzo nieprzewidywalnym miesiącem. Naprawdę dużo się działo, porównując zwłaszcza do lutego, kiedy to głównie wypoczywałam i podróżowałam.

Pierwszą połowę miesiąca zasypywałam Was słonecznymi zdjęciami z Hiszpanii, bo jak to zwykle po powrocie z podróży bywa, nadchodzi mała „depresja poprzyjazdowa” i żyje się jeszcze wspomnieniami. Wyjazd ten jednak zaowocował dwoma postami na blogu (linki na końcu posta), więc i Wy mogliście złapać trochę słonka.

 

CZUJĘ SIĘ nieco wybita z rytmu. Potrzebuję przestać się martwić rzeczami, na które nie mam wpływu. Ci z Was, którzy są typem osoby analizującej wszystko, co się stało, wiedzą na pewno, że to wcale nie jest takie łatwe – odpuścić. Ale ze zmianą nastawienia pomaga mi książka, o której piszę dalej 🙂

CHCIAŁABYM pokonać jedną ze swoich największych barier, jaką jest mówienie do kamery. Niesamowicie stresuje mnie nagrywanie, ale z drugiej strony chciałabym zacząć tworzyć wideo. Sama obecnie już więcej oglądam filmów, niż czytam blogów. Ale czy ktokolwiek chciałby mnie oglądać? Co byście powiedzieli na wprowadzenie nowego formatu?

 

JESTEM WDZIĘCZNA ZA bliskich, przyjaciół. Ot tak. W swoim bullet journalu prowadzę listę rzeczy, za które jestem wdzięczna każdego dnia. Gdy teraz na nią zerkam, w marcu zdecydowanie przeważała wdzięczność za osoby z mojego otoczenia.

Przy okazji, polecam tworzenie takich list każdemu z Was. Gdy na koniec miesiąca czytam 30 rzeczy, za które odczuwałam wdzięczność, czuję się pozytywnie naładowana. To bardzo budujące uczucie.

CIESZĘ SIĘ, że moja praca na Insta daje efekty. Coraz więcej z Was zostaje ze mną na dłużej (oczywiście kojarzę wszystkich najbardziej aktywnych followersów <3). Tworzenie instagramowego grida daje mi wielką frajdę, dlatego jest mi miło, że chętnie lajkujecie moje zdjęcia. Bardzo mnie to motywuje!

Odpuściłam nieco Facebooka na rzecz właśnie Instagrama, ale zamierzam wprowadzić nową strategię i na to medium, coby nie były kopią, a dawał inną, dodatkową wartość.

 

CZYTAM „Potęgę podświadomości” Josepha Murphy’ego. Potrzebowałam książki, która nastroiłaby mnie pozytywnie i ta pozycja właśnie do tego służy. Generalnie szerzy ideę afirmacji, czyli powtarzania sobie pozytywnych rzeczy, które chcemy osiągnąć. Cały proces przedstawiony jest jako magiczne odkrycie działania naszej podświadomości. O podobnym nastawieniu czytałam już w „Sekrecie” Rhondy Byrne oraz „W dżungli podświadomości” Beaty Pawlikowskiej. Ja potrzebuję co jakiś czas wracać do tego tematu, by pozbyć się sceptycznych myśli.

SŁUCHAM – co jak co, ale w tym miesiącu TACONAFIDE przejęło dowodzenie. Choć muzyka latynoska niezmiennie gości w moim iTunsie, to w dzisiejszym Tu i Teraz wstawka należy się właśnie Taco i Quebo. Czy są tu obecni fani tych dwóch panów?

OGLĄDAM szkolenia online z zakresu social mediów, które miałam wykupione już od jakiegoś czasu, a nie dokończyłam ich. Poza tym byłam w tym miesiącu w kinie na „Kobiecie sukcesu” i mogę powiedzieć, że to typowa lekka, polska komedia, podczas której nie trzeba myśleć, można się zrelaksować. Sama bym raczej nie kupiła biletu na ten film, ale dostałam zaproszenie, więc z chęcią skorzystałam.

CZEKAM NA wiosnę! To odpowiedź bez zawahania. Choć ta kalendarzowa wiosna nadeszła, to za oknem coś jej jednak jeszcze nie widać. A bardzo chciałabym Wam już pokazać lżejsze stylizacje na zewnątrz. Póki co pogoda nie sprzyja sesjom, ale miejmy nadzieję, że już niedługo pojawi się słoneczko 🙂

 


A jeśli w marcu nie byliście na bieżąco, to podrzucam linki do opublikowanych postów: