Jak mi minął styczeń, co się ciekawego u mnie działo, jakie mam plany na następny miesiąc? O tym będzie dzisiejszy post – pierwszy z nowej serii „Tu i Teraz”.

Zacznę od tego, że styczeń upłynął mi pod znakiem sesji. Kolokwia i egzaminy w przytłaczającej ilości, wypadające kartki z kalendarza, brak wolnych linijek na zadania… jednak dzięki tym kilku intensywnym tygodniom będę mieć praktycznie wolny luty, z czego ogromnie się cieszę, bo mam do zrealizowania pokaźną listę to do.

CZUJĘ SIĘ z siebie dumna, że podołałam wszystkim zaliczeniom. Wiem, że kiedy trzeba to zepnę tyłek i poradzę sobie ze wszystkim. Jest to takie motywujące.

CHCIAŁABYM w lutym skupić się na blogu, ale głównie od tej mniej widocznej strony: ogarnąć archiwa i uzupełnić w nich brakujące zdjęcia, zoptymalizować wpisy pod SEO, zrobić mały redesign, ale i publikować regularnie nowe posty z różnych kategorii.

Jako, że będę mieć miesiąc wolny od zajęć, chcę sobie zapełnić wolne dni samymi rozwojowymi rzeczami: czytaniem książek (niżej piszę dokładnie jakich), nauką hiszpańskiego oraz powrotem do treningów i skupieniem się na diecie (niech Was nie zmyli to słowo, wcale nie mam na myśli diety odchudzającej, a wręcz przeciwnie – na masę!).

JESTEM WDZIĘCZNA ZA wszystkie miłe chwile, które mnie spotkały w przerwach od nauki. Gdy mam mało wolnego czasu w ciągu tygodnia, zdecydowanie bardziej doceniam wolną sobotę, spacer i kawę.

CIESZĘ SIĘ, że w umiejętny sposób priorytetyzowałam swoje zadania. Gdy wiedziałam, że muszę się uczyć, rezerwowałam dzień tylko i wyłącznie na tę czynność. Blog w ostatnich dwóch tygodniach świecił przez to pustkami, ale wiem, że gdybym robiła te dwie rzeczy jednocześnie, nic nie byłoby dopracowane, tak jak się należy.

POTRZEBUJĘ odpoczynku od intensywnej nauki. Zbyt dużo informacji z wielu różnych dziedzin potrafi człowieka wymęczyć, więc teraz planuję skupić się na rzeczach pozauczelnianych, ale w jakimś stopniu też do nauczenia. Nie zamierzam tylko leniuchować 😉

CZYTAM książkę Oli Budzyńskiej „Jak zostać Panią Swojego Czasu?”. Co prawda jeszcze nie doszłam nawet do połowy, ale póki co towarzyszyła mi tylko podczas jazdy tramwajem na uczelnię. Teraz się na niej wreszcie mogę skupić. A tuż po niej zabieram się za „Finansowego Ninję” Michała Szafrańskiego. Zapowiada się miesiąc z blogosferą.

SŁUCHAM… w tym miesiącu słuchałam zdecydowanie mniej muzyki, żeby się nie rozpraszać. Jednak jako pierwsza do głowy przychodzi mi:

To tak w nawiązaniu do mojej nauki hiszpańskiego 😉

Nie przesłuchałam w tym miesiącu natomiast żadnego podcastu, co zamierzam na pewno nadrobić.

OGLĄDAM – nie oglądałam żadnego serialu, ale mam zamiar coś zacząć. Proszę zatem o propozycje – koniecznie anglojęzyczne, bo w ten sposób oswajam się bardziej z językiem i nie winię się, że marnuję czas 🙂

Obejrzałam ostatnio (i to dwukrotnie) film „Iluzja„. Jeśli jakimś cudem jeszcze nie widzieliście, to bardzo polecam! Jest on z 2013 roku, ale ja często jestem bardzo opóźniona w takich sprawach. Na dniach zamierzam obejrzeć drugą część.

CZEKAM NA – zdecydowanie na zaplanowane podróże! Ostatnio byłam w Berlinie na początku listopada, więc bardzo się stęskniłam za podróżowaniem.


Jak Wam się podoba taka forma postów? Dajcie też znać, jak wygląda Wasze „Tu i Teraz” 🙂


A jeśli w styczniu nie byliście na bieżąco, to podrzucam linki do opublikowanych postów: