Choć 1. grudnia teoretycznie wcale nie oznacza końca jesieni, to dla mnie zaczyna się już swiąteczny, zimowy czas i dlatego postanowiłam podsumować minione  2 miesiące, czyli październik i listopad.

Trochę się zmieniło od ostatniego Tu i Teraz. Zdecydowanie bardziej wyluzowałam, mam teraz już więcej czasu, a co za tym idzie – więcej pomysłów.

CZUJĘ SIĘ wypoczęta za sprawą ostatnich dwóch wolnych tygodni. Porównując do wcześniejszego tempa życia, mam wrażenie jakbym conajmniej miesiąc odpoczywała od pracy! Zdecydowanie naładowało to moje baterie i pozytywnie wpłynęło na planowanie nadchodzącego miesiąca.

CHCIAŁABYM systematycznie chodzić na zajęcia z jogi oraz, z uwagi na krakowski smog, łapać świeże zdrowe powietrze. W tym celu wybrałam się już raz do tężni solankowej w Wieliczce i odkryłam jaskinię solną w centrum Krakowa, gdzie zamierzam regularnie chodzić na seanse dotleniania.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Kropki i perły w nowej stylizacji ⚪️🖤 zapraszam na bloga po więcej zdjęć 👉🏼 link w bio @inmarlenasworld

Post udostępniony przez Marlena Gawełda (@inmarlenasworld)

JESTEM WDZIĘCZNA ZA to, że wszystko się dobrze układa, a przyszłe miesiące będą tylko lepsze. Nowe plany, nowe wyzwania. Stay tuned!

CIESZĘ SIĘ, że udało mi się jeszcze dodać niedawno drugą jesienną sesję na bloga. Uwielbiam te wszystkie kadry pełne kolorowych liści. Szkoda tylko, że o tej porze roku znacznie trudniej zorganizować sesję, skoro tak szybko zachodzi słońce. Ale jak wspomniałam – udało się z dwoma, a teraz czekam już na śnieżny krajobraz.

POTRZEBUJĘ większej samokontroli w nauce hiszpańskiego. Gdy chodzi się na kurs i ma się nad sobą wymagającego nauczyciela, to człowiek nie pyta siebie samego „czy mi się chce” tylko robi co musi. Tak czy inaczej, na kurs planuję się zapisać, jednak to dopiero w nowym roku. Teraz natomiast na grudzień stawiam sobie jasno sprecyzowany cel samodzielnej i przede wszystkim regularnej nauki. Myślę, że moimi pomocami podzielę się z Wami w specjalnym poście.

CZYTAM w dalszym ciągu „Finansowego ninję” Michała Szafrańskiego. Zdecydowanie nie jest to dla mnie książka na jeden wieczór, a podręcznik z którego regularnie po trochę się uczę. Poza tym, jeśli w ogóle można to zawrzeć w pozycji „czytanie” – zaglądam do kilku książek kulinarnych, tj. Jadłonomia, Nowa Jadłonomia, Zamień chemię na jedzenie Zdrowie i siła na wynos, Lunchbox na każdy dzień i testuję różne nowe przepisy. Zwłaszcza te wszystkie wegańskie cuda. Mimo iż nie jestem na diecie roślinnej to zdecydowanie sprawia mi frajdę próbowanie nowych smaków.

SŁUCHAM już od jakiegoś czasu albumu Ozuna – Aura (nie chodzi tylko o singiel, a całą płytę), który idealnie wpisuje się w moje gusta muzyczne. Sprawdźcie sami.

OGLĄDAM – jeszcze skutecznie nie wciągnęłam się w żaden nowy serial. Ale wspomnę Wam może o dwóch filmach, które niedawno obejrzałam, czyli Życie Pi oraz Zakochany bez pamięci. Znacie to uczucie, kiedy po obejrzeniu filmu dalej zastanawiacie się nad przedstawioną fabułą i mocno analizujecie wszystkie przedstawione sceny, by odkryć ten głębszy sens/drugie dno? To właśnie te filmy tak działają. Istnieje duża szansa, że już je widzieliście bo nie są one nowe, ale ja zawsze wszystko oglądam z opóźnieniem.

CZEKAM NA wyjazd do Włoch! Jeszcze o tym nigdzie nie wspominałam, ale w przyszłym tygodniu wybieram się na kilkudniową wycieczkę! W końcu udało mi się coś zorganizować, aż nie mogę się doczekać tych emocji, które zawsze towarzyszą moim podróżom.

A jako że mamy już oficjalnie grudzień, to wiadomo że czekam na Święta Bożego Narodzenia, które są dla mnie niesamowicie magicznym czasem każdego roku.


A jeśli w październiku i listopadzie nie byliście na bieżąco, to podrzucam linki do opublikowanych postów: