Zbliżające się majowe „Tu i Teraz” zaskoczyło mnie niesamowicie. Ostatnie 3 tygodnie dosłownie uciekły mi przez palce. Kilka dni temu dopiero się obudziłam, gdy spostrzegłam, że blog świecił pustkami, a pora przecież na podsumowanie. Zatem jak podsumowuję ten miesiąc?

Jako czas pełen odpoczynku i cieszenia się z pięknej pogody i pięknego Krakowa. Nawet w tym momencie tworzę „pod chmurką” na kocyku z widokiem na zalew. Miałam niedawno chwilę frustracji z powodu braku planów wyjazdowych, ale… czegóż chcieć więcej, gdy w Polsce mamy prawdziwe lato 🙂

CZUJĘ SIĘ – pracuję nad tym, by czuć się dobrze sama w swoim towarzystwie. Jakiś czas temu zauważyłam, że mam problem z wyjściami, albo bardziej wyjazdami, samej.  Szczególnie podróżować wolę w towarzystwie (moja jedyna wycieczka solo była rok temu do Poznania), ale i wychodzić np. do kawiarni. Generalnie mowa o sytuacjach, w których ludzie przeważnie przebywają razem, bo np. zakupy to zdecydowanie wolę robić sama.

Zaczynam jednak małymi krokami uczyć się częstszego przebywania samej – chociażby właśnie przez spakowanie laptopa i wyjście na zewnątrz. Małe kroki -> wielkie efekty. Kto wie, może kiedyś wybiorę się sama w podróż życia 🙂

CHCIAŁABYM zrealizować cały plan postów na czerwiec. Na początku maja takiego nie przygotowałam i widać, czym się to skończyło. Nauczyłam się już na własnej skórze, że jeśli wszystko sobie dokładnie rozplanuję, to i dużo wykonam.

JESTEM WDZIĘCZNA ZA dużą ilość wolnego czasu, który zamierzam w nadchodzącym miesiącu efektywnie wykorzystać. Sesja na uczelni zapowiada się wcale nie tak strasznie – tym razem nie jest wszystko w jednym czasie, a odpowiednio rozłożone.

CIESZĘ SIĘ, że codziennie mamy pełne słońce, a dni są długie. To jest dla mnie jeden z lepszych motywatorów.

Ale w dalszym ciągu…

POTRZEBUJĘ dostać kopa w tyłek, żeby w końcu zacząć nagrywać 🙂 choć mam w planach filmik, początkowo taki, w którym nie będę musiała mówić do kamery. Może z czasem się przełamię.

CZYTAM – skończyłam #GIRLBOSS, którą czytałam w języku angielskim. Określiłabym ją jako lekką pozycję, całkiem mi się podobała, może nawet trochę motywowała. Nie wiem, czy z równie wielkiem zaangażowaniem bym do niej podeszła, gdybym czytała ją po polsku, bo z reguły czytam bardziej poradnikowe książki, aniżeli biografie. Jednak jak na tę kategorię, daję +.

SŁUCHAM praktycznie w kółko El Baño – na początku średnio mi się podobało, ale teraz oszalałam i znam prawie na pamięć.

OGLĄDAM – po super serialowym kwietniu zrobiłam sobie przerwę. Właściwie do połowy maja oglądałam jeszcze kilka seriali ale bez większego zainteresowania, więc już ostatecznie odpuściłam. I dobrze, bo mam dzięki temu więcej czasu.

CZEKAM NA koniec zajęć. Od lipca mam 3 miesiące wakacji, ale co będę w tym czasie robić, jeszcze się okaże. Jedno jest pewne, już nie wyjeżdżam do Irlandii,  a zostaję w Krakowie 🙂


A jeśli w maju nie byliście na bieżąco, to podrzucam linki do opublikowanych postów: