Czas na mały life update! Odzywam się do Was po całych 3 miesiącach studenckich wakacji. Choć dla mnie tak naprawę był to najbardziej pracowity czas w roku, wcale nie było błogiego lenistwa. Może i zastanawialiście się gdzie przepadłam na tak długi czas, bo i Instagram świecił pustkami. Zatem już śpieszę z wyjaśnieniami.

Otóż, z początkiem lipca znalazłam pracę, która okazała się być bardzo rozwojowa i  pochłonęła cały mój czas. W dalszym ciągu próbuję złapać work-life balance, by trochę odżyć. Muszę to sobie wypracować, bo wraz z końcem studenckich wakacji wcale nie kończę pracy. Postanowiłam wywrócić wszytko do góry nogami i na studia dzienne póki co nie wracam. Zmiany, zmiany, zmiany. Czasem gdy życie zbyt długo wygląda tak samo, człowiek decyduje się na rewolucje.

CZUJĘ SIĘ ciągle w biegu. Mam wrażenie, że czas przecieka mi przez palce. Codzienne min. 10 godzin poza domem daje się we znaki, nawet odpuściłam sobie planowanie każdego dnia w moim bullet journal’u. Obecnie korzystam tylko z rozkładówki miesięcznej, co odbija np. się na zaległościach blogowych.

CHCIAŁABYM umiejętniej zarządzać czasem wolnym, tak by wrócić do blogowania, instagramowania i w ogóle tego wirtualnego świata. Nie będzie łatwo zwłaszcza z uwagi na coraz krótsze dni (kiedy ja będę robić zdjęcia?), ale postaram się.

JESTEM WDZIĘCZNA ZA nowe doświadczenia zawodowe, które z pewnością w życiu mi się przydadzą! Cały czas jestem w trakcie nauki nowych umiejętności, jestem bardzo otwarta na zdobywanie wiedzy.

CIESZĘ SIĘ, że życie samo podsunęło mi nowy scenariusz. Tak naprawdę jest to  coś, czego się uczę już od dłuższego czasu – reagowanie na to co się dzieje wokół mnie, zwracanie uwagi na to co daje los, a nie sztywne trzymanie się planów.

POTRZEBUJĘ jakiegoś wyjazdu! Chociażby weekendowego. Odkąd zaczęłam pracę nie miałam jeszcze urlopu, więc czas pomyśleć nad organizacją małego tripa, bo już naprawdę tęsknię za podróżami.

CZYTAM w bardzo powolnym tempie, no ale czytam „Finansowego ninję” Michała Szafrańskiego. Książka ta już jakiś czas leży u mnie na półce, a teraz gdy zaczęłam regularnie zarabiać, pomyślałam że to idealny moment by zasięgnąć nieco wiedzy z zakresu zarządzania finansami osobistymi.

SŁUCHAM Taco Hemingway’a odkąd tylko wydał nową płytę w lipcu. Z pewnością słyszeliście Cafe Belga:

OGLĄDAM a właściwie obejrzałam La Casa de Papel (Dom z papieru) – serial, który mega mnie wciągnął i dostępne do tej pory 2 sezony obejrzałam w ekspresowym tempie. Podobno na wiosnę wychodzi 3! Już się nie mogę doczekać, bo dodatkowo pomaga mi to w hiszpańskim.

CZEKAM NA właściwie to chyba tylko na przypływ motywacji, by wrócić do mojej działalności online, o czym wspomniałam wcześniej.


A jeśli w wakacje nie byliście na bieżąco, to podrzucam linki do opublikowanych postów: