Kontynuując naszą hiszpańską wycieczkę, wyruszamy dalej na północ, wzdłuż Costa Blanca. Mamy w planach odwiedzić dwa – całkiem różne od siebie – miejsca. Po godzince osiągamy pierwszy punkt, czyli dawną rybacką wioskę:

Villajoyosa

To prawdziwie malownicze miejsce. Im mniejsze miasteczka odwiedzamy, tym bardziej możemy poczuć ten prawdziwy, hiszpański slow life. Coraz mniej ludzi mówi po angielsku, ale wszyscy są bardzo przyjaźni. Ma to swój urok.

Można zauważyć, że nie wszystkie budynki wyglądają, jak te z pocztówek. Im mniejsze miejscowości odwiedzamy, tym bardziej prawdziwą Hiszpanię widzimy. Ale ogrom kolorów nastraja bardzo pozytywnie.

Udajemy się w kierunku plaży, by zobaczyć słynny szereg kolorowych budynków.

INSTAGRAM @inmarlenasworld

INSTAGRAM @inmarlenasworld

I to na tyle jeśli chodzi o Villajoyosa. Spędziłyśmy kilka relaksujących godzin przy plaży, łapiąc słoneczko oraz spacerując po okolicy. Nie zagłębiałyśmy się bardziej, bo czeka nas jeszcze dalsza podróż.

Benidorm

To miasto nazywane jest Nowym Jorkiem Morza Śródziemnego. Jest ono pełne biurowców, a najwyższy z nich liczy 192m wysokości. Panuje to zupełnie inny klimat… już po kilku chwilach można się zorientować, że to miejsce bardzo turystyczne. Nie słychać na każdym rogu hiszpańskiego, a spotkać można głównie Brytyjczyków i Niemców. Na pewno nie zdecydowałabym się tu spędzić wakacji, ale pół dnia wystarczyło, by nacieszyć się przepięknymi widokami – tymi nad morzem.

Udajemy się na plażę ->

Balcon del Mediterraneo – jedno z najwspanialszych miejsc tej wycieczki. Choć było ich tak wiele, że nie sposób powiedzieć, które spodobało mi się najbardziej.

INSTAGRAM @inmarlenasworld

Woda jest tu niesamowita <3

INSTAGRAM @inmarlenasworld

Na tym kończę relację z Benidorm, jak i całej mojej wyprawy. Nie pokazałam Wam wszystkiego, pokazałam to, co jest najbardziej godne uwagi. Same perełki 🙂


Hiszpania ma tak wiele do zaoferowania… to nie tylko Madryt, Malaga, czy słynna Barcelona (która w porównaniu do wszystkich odwiedzonych przeze mnie miejsc w Hiszpanii, najmniej mi się podobała). Im mniejsze miejscowości odwiedzam, tym więcej mnie zaskakuje, widzę tyle pięknych miejsc, o których nie jest głośno. W ten sposób też można zaobserwować prawdziwe życie zwykłych ludzi. Marzy mi się kiedyś podróż przez całe wybrzeże Hiszpanii. Choć nie tylko wybrzeże, wewnątrz kraju też jest wiele niesamowitych miejsc. To zdecydowanie państwo, do którego zawsze będę wracać <3


Więcej moich podróżniczych postów w zakładce PODRÓŻE