Piza i Florencja to sąsiednie miasta, które są ciekawą opcją na weekendowy wyjazd do Włoch. Ja spędziłam tam 3 dni – dzieląc równo 1,5 dnia na każde z miast. Czy to wystarczyło, by wszystko zwiedzić? Czy warto jechać do Włoch zimą? Na te pytania odpowiem w treści posta, oprowadzę Was po najważniejszych miejscach i polecę najlepszą pizzę!

Jeśli Piza to – wiadomo – najsłynniejsza krzywa wieża. I właściwie to jedyny punkt obowiązkowy (wraz z 3 pozostałymi zabytkami na placu Piazza del Duomo) tego miasta. Właściwie to chciałoby się powiedzieć miasteczka, bo wcale nie jest trudno poruszać się po nim wyłącznie pieszo. Tak naprawdę nie spędziliśmy tu nawet pełnych 24h ale i tak to wystarczyło, by spokojnym spacerkiem nacieszyć się miastem.

Zdecydowaliśmy się na nocleg z Airbnb (odbierz 24 euro na pierwszą podróż) nieopodal głównej stacji dworca Pisa Centrale. W mniej niż 10 min można się tam dostać z lotniska poprzez PisaMover. Jest to też wygodna destynacja, jeśli planujemy wycieczkę do Florencji, ponieważ ze stacji tej odjeżdża Trenitalia i trasa taka zajmuje około godzinkę.

JAK TANIO PODRÓŻOWAĆ? 10 WSKAZÓWEK ->

Tak więc mieszkamy parę minut od wspomnianego Pisa Centrale oraz Piazza Vittorio Emanuele II – w tym też miejscu zaczynamy nasze zwiedzanie i obieramy kierunek Torre di Pisa.

Po 20 minutach docieramy w miejsce docelowe, czyli plac Piazza del Duomo, na którym znajdują się 4 istotne zabytki: katedra, krzywa wieża (kampanila), baptysterium oraz cmentarz. Zdecydowanie lepiej przyjść tutaj pod wieczór, gdy nie ma tłumów turystów. W ciągu dnia bardzo ciężko było o kadry bez tłumów w tle, choć i tak udało mi się wybrać kilka całkiem udanych zdjęć.

Po zrobieniu zdjęć udajemy się z powrotem w kierunku naszego Airbnb, by zabrać bagaże i jechać dalej – do Florencji. Tam czeka na nas więcej atrakcji. Tym razem obieramy troszkę inną trasę zagłębiając się małe uliczki. Znalazły się nawet palmy i drzewa cytrynowe.

Zanim przejdę do kolejnego miasta, wspomnę jeszcze o najlepszej pizzy jaką w życiu jadłam! I to bez żartów – jeśli będziecie w Pizie, koniecznie udajcie się do l’Arciere. My wybraliśmy pizzę niespodziankę i każdy z kawałków był inny. Jeszcze mała rada: jeśli chcecie usiąść wewnątrz restauracji warto zarezerwować wcześniej stolik. My tego nie zrobiliśmy, ale z uwagi na świetne opinie postanowiliśmy wziąć pizzę na wynos, zamiast szukać innego miejsca. Wcale nie żałuję 🙂

Wsiadamy we wcześniej wspomniany pociąg i godzinę później meldujemy się już na stacji Santa Maria Novella. Podobnie jak poprzednio, zdecydowaliśmy się na Airbnb niedaleko dworca – jest to bardzo wygodne, gdyż nie trzeba się przemieszczać po całym mieście z walizkami.

Nazwa stacji nie wzięła się znikąd. Dworzec znajduje się tuż przy kościele Santa Maria Novella, który możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu.

Florencja jest miastem dużo większym od Pizy, co od razu da się odczuć. Mimo wszystko decydujemy się na przemieszczanie pieszo w spokojnym tempie. Pierwsze kroki tak naprawdę postawiliśmy w kierunku rzeki Arno. Spacerowaliśmy wzdłuż niej, a punktem docelowym był Ponte Vecchio, czyli tzw. most Złotników, który możecie zobaczyć na ostatnich zdjęciach.

Most Złotników zrobił na mnie duże wrażenie, ale z oddali. Samo przejście przez most nie było już tak przyjemnym doświadczeniem z uwagi na panujący tam chaos, co wspominałam Wam już na moim Instagramie. Działo się tam dużo: tłum ludzi, samochody, skutery, rowery, dorożki i hałas. Włoski klimat 🙂

Po drugiej stronie mostu znajduje się Piazza Pitti oraz Ogrody Boboli, które niestety tego wieczora już sobie odpuściliśmy.

Po tej stronie rzeki znajduje się jednak jeden punkt, którego odpuścić sobie nie można. Jest to Piazzale Michelangelo z przepiękną panoramą na Florencję. Zresztą zobaczcie sami.

Tyle Wam już pokazałam z Florencji, a w dalszym ciągu nie dotarliśmy do punktu rozpoznawczego tego miasta, czyli katedry Santa Maria del Fiore oraz znajdujących się tuż przy niej Porta della Mandorla oraz Cupola del Brunelleschi. Tak jak w przypadku Pizy, najlepiej jest zwiedzać centrum wieczorem, gdy nie ma aż tylu turystów.

We Florencji, dokładnie w Galerii Akademii znajduje się oryginalna rzeźba Dawida Michała Anioła. Jeśli jednak zadowoli Was kopia – można ją podziwiać przy Piazza della Signoria.

Florencję warto zwiedzać z mapą i sprawdzać wszystkie punkty na niej zaznaczone, ponieważ wiele nas może zaskoczyć, np. Palazzo Medici Riccardi

Czy też inne, jak: muzeum Fondazione Franco Zeffirelli Onlus, bazylika San Lorenzo (budowana od 1419r.), muzeum San Marco i wiele innych.

Na uwagę zasługuje też z pewnością kościół Santa Croce. Tuż przy nim, na placu umiejscowiony był jarmark świąteczny. Co ciekawe, były polskie budki z jedzeniem!

Na sam koniec zostawiłam jeszcze jedzenie. We Florencji zdecydowaliśmy się skorzystać z Airbnb Experience (odbierz 6 euro zniżki) i wykupiliśmy degustację pizzy neapolitańskiej, która odbywała się restauracji I’Pizzacchiere. Była to kolacja przygotowana dla 6 osób – mieliśmy do spróbowania bodajże 10 różnych rodzajów pizzy oraz wino (niestety nie dla mnie 🙁 ale skosztuję innym razem!). Niemniej jednak pizza była pyszna, więc jak najbardziej polecam.

Poza tym we Florencji jedliśmy również godne rekomendacji kanapki w All’Antico Vinaio. Były mega dobre! I mega duże – jeśli nie jesteście bardzo głodni to warto rozważyć jedną na spółę 🙂

I to byłoby już na tyle z tej wycieczki. Przed wyjazdem nastawiałam się, że we Włoszech będzie dosyć podobnie do Hiszpanii, ale nie. W moim odczuciu jest całkiem inaczej. Do największych plusów zaliczam oczywiście jedzenie 🙂 oj wróciłam przepełniona smakowitą pizzą, makaronem i lodami.

Na początku posta zadałam pytanie czy weekend wystarczy na zwiedzenie tych dwóch miast i czy warto się tam wybrać zimą. Otóż, my mieliśmy niespełna 3 dni (przyjazd w piątek późnym popołudniem i wyjazd w poniedziałek rano) i uważam, że w zupełności nam to wystarczyło. Zwiedzaliśmy bardzo spokojnym tempem, a na Pizę właściwie wystarczyłoby i kilka godzin. Czy zatem zima to odpowiednia pora? Jasne, czemu nie. Zwłaszcza, że jest cieplej niż w Polsce. W dalszym ciągu jednak nie jest to wyjazd w tropiki i trzeba liczyć się z tym, że wieczorami w grudniu będzie trochę zimno. Mimo wszystko zwiedzało się przyjemnie. Dajcie znać czy byliście w tych włoskich miastach i jakie mieliście wrażenia. A może planujecie? 🙂