Ani się nie obejrzałam a mamy już 1. kwietnia. Jeżeli obserwujecie mnie na Instagramie to wiecie jakie zmiany wniósł w moje życie ostatni miesiąc. Działo się bardzo dużo i były to chwile do zapamiętania na całe życie.

A więc po kolei. Luty upłynął mi pod znakiem przygotowań do narodzin dziecka: zakupy wyprawkowe oraz czytanie książek i artykułów poświęconych szeroko pojętemu macierzyństwu. I właściwie to nie będę się tu więcej rozwodzić nad lutym, bo przecież to marzec był TYM miesiącem.

Niespodziewanie już 5. marca na świat zapragnęła przyjść moja córeczka – Lena. Choć teoretycznie byłam przygotowana, że ten dzień może nadejść wcześniej niż planowo, to i tak zaskoczenie wymieszane ze strachem było wielkie. Zakończyło się jednak jeszcze większą radością.

CZUJĘ SIĘ szczęśliwa, ponieważ ta mała istotka wprowadziła w moje życie ogrom miłości. Poprzestawiała dotychczasowe schematy ale jednocześnie wzniosła sens codzienności na całkiem inny level.

CHCIAŁABYM w jakimś stopniu wrócić do moich wcześniejszych nawyków. Nasza dzienna rutyna została obrócona o 180 stopni i wcale mi to nie przeszkadza, ale dobrze byłoby znaleźć też chwilkę na rozwojowe czynności. Pomału, z czasem wypracujemy sobie nowe schematy dnia codziennego.

JESTEM WDZIĘCZNA ZA zdrowie – tak jak i pisałam w poprzednim Tu i Teraz. I chodzi mi przede wszystkim o zdrowie dziecka, dzięki czemu możemy spokojnie uczyć się życia razem w domu, wolni od zmartwień.

CIESZĘ SIĘ, że nie dopadł mnie syndrom baby blues, o którym się naczytałam i niepotrzebnie się obawiałam.

Wyświetl ten post na Instagramie.

10 dni przed VS 10 dni po ? #jestemmama

Post udostępniony przez Marlena Gawełda (@inmarlenasworld)

POTRZEBUJĘ więcej ruchu. Po 3 miesiącach ciąży spędzonych głównie na leżeniu mam wielką ochotę już zacząć ćwiczyć. Póki co jest na to jeszcze za wcześnie, ale korzystam z wiosennej pogody i wychodzę z Lenką na spacery.

CZYTAM dwie całkiem różne książki. Pierwszą z nich wcale Was nie zaskoczę, bo dotyczy ona macierzyństwa. Mowa o „Języku niemowląt” Tracy Hogg. Pomogła mi ona odczytać i przetłumaczyć zachowania maluszka, gdy płacze. Regularnie do niej zerkam i traktuję raczej jako pomocny podręcznik. Drugą książką jest „Omerta” Mario Puzo. Gdybym nie dostała jej w prezencie, prawdopodobnie nigdy bym po nią nie sięgnęła, ponieważ zwykle nie wybieram powieści. Muszę jednak przyznać, że fabuła mnie wciągnęła i niedługo skończę ją czytać. Chyba zacznę zabierać ze sobą lektury na spacery, bo póki co moje dziecko je całe przesypia 🙂

SŁUCHAM białego szumu i zasypiam przy nim chyba szybciej niż Lena. Wszystkie mamy zapewne dobrze znają 10-godzinne video na youtube.

OGLĄDAM tylko krótkie vlogi na yt w trakcie wykonywania innych czynności. Muszę przyznać, że mój multitasking ostatnimi czasy wskakuje na poziom master.

CZEKAM NA – jedyne na co mogę czekać to na piękną pogodę. Na nic innego nie chcę czekać, nie chcę przyspieszać tego, co mnie teraz spotyka. Bardziej niż kiedykolwiek chcę skupić się na tym co jest TU I TERAZ.